Honesty

For what (explicitly, not secretly) I adore you?

Do you belive, despite the doubts,

I am enamoured permanently?

I do not give up, I fight about her.

The events of ambiguity,

I analyse meticulously.

Opinion: she wounded and humiliated.

Ego: my power strengthened.

Anxiety, the eternal humans companion, provokes.

What will happen when the power is going to diminish?

And I: I have no an idea!

With a frivolous smile on my lips

I will say: My behaviour was bad. Happy?

Repentant: I will be back meekly into the herd,

to chew a grass with the others: pluck her and him,

kick everyone, horn.

Of course, with grace, in white gloves.

Ohhing, ahhing, gracefully apologising.

A gathering is egging to the gluttomy.

Typical relationship preserved.

More than one person would feel content, self-satisfied,

confident, replete;

this mister and this madame, but these not for me,

because to me honesty

the style to copying,

appreciating and propagating.

I am trying to uncover truth.

Does not mean that only white or only black.

I approve grey, too.

Fulfilled, In School

Fulfilled


They do IT (Mr. and Mrs. Dog) in the middle of the square?
On the sidewalk, under the balcony – can they do IT too?
They don’t feel ashamed because they are at home, in nature.
Nature is their home with bedrooms.
People hide what is human, and violate law and morality in the public space. They mock the feelings of others by being non-obligatory.
Does Mrs. Dog think about orgasm? Orgasm!
”We certainly do not care about the contraception, they are up to our ears growls Mrs. Dog”.
A human couple, in Italy, …everywhere can make a decision and shout in agreement:
this is IT!
Monica Bellucci, posing in a pregnant state, supports the IVF method of becoming a fulfilled mother in motherhood.
The star of film, Maria Magdalena was hit with the slogans: Fallow! You are unmarried!
Not to sow a seed, not to celebrate the birth of a child? Why?

The poem was written by me in 2004

Spełniona

Robią TO (Piesek z Pieskową), na środku skweru?
Na chodniku, pod balkonem – też mogą robić TO?
Nie czują zakłopotania, bo są u siebie, na łonie natury.
Natura jest ich domem z sypialniami.
Ludzie, skrywają co ludzkie, a w przestrzeni publicznej gwałcą prawo i moralność. Nieobowiązkowością kpią z uczuć innych.
Czy Pieskowa myśli o orgazmie? Orgazmie!
„Na pewno nie dbamy o zabezpieczenie, po uszy ono nam” – burczy Pieskowa.
Ludzka para, we Włoszech, …wszędzie może podjąć decyzję i krzyknąć zgodnie: to jest TO!
Monica Bellucci pozująć w brzemiennym stanie popiera metodę in vitro zostania matką spełnioną w macierzyństwie.
W filmową Marię Magdalenę ciśnięto kamieniami: Leż odłogiem! Jesteś niezamężna!
Nie rzucić ziarna i nie świętować narodzin potomka? Dlaczego?

In School

My first grade son is at school,
shares a bench classmate.
Is he safe?
Sitting at desk in a row next to,
two girls are hugging each other.
Lesbians! boys are shouting.
Asia declared: I fell in love with…
Do they think as mature?
Who has entangled their thoughts?
Felek, bigger and fatter, has throwed
nicknames left and right.
Small hands, ready for a warm embrace,
he pinches and squeezes painfully.
Who makes fun of Felek every day?
The boy hurts others in revenge.
Haneczka was cordial and friendly yesterday.
She accuses and attacks today.
Who changed her?

Bombs hurt lives in Beslan.
Some children could not bear trauma…
their bodies and minds.
The victims – the whole world mourned

Do we know that
everyday school explosions …?
They hurt the hearts of humble little ones
For them –
The start for the lesson is another struggle.
Any time of gap – time of loneliness, rejection.
The pupils cringe in themselves.
Surface of their lungs…
The breaking point
In the schooling avalanche of feelings,
they rush once ahead, once backward,
but always down.

W szkole

Mój synek pierwszoklasista
Przebywa w szkole
Dzieli ławkę z innym chłopcem
Czy jest bezpieczny?
Dwie dziewczynki, w innej ławce w rzędzie obok,
tulą się do siebie
Lesbijki – krzyczą chłopcy
Asia oznajmia demonstracyjnie
Zakochałam się w…
Czy myślą tak dojrzale?
Czy ktoś poplątał im myśli?
Felek większy i tęższy, rzuca
Wyzwiskami na prawo i lewo
Ściska boleśnie i szczypie rączki
Gotowe do serdecznego uścisku
Kto? znieważa na co dzień Felka
Który w odwecie rani innych
Haneczka wczoraj serdeczna i przyjacielska
Dziś wroga i napastliwa
Kto ją odmienił?
W Biesłanie bomby raniły
Dziecięce ciała i umysły
Niektóre nie udźwignęły traumy
Ofiary – opłakiwał cały świat
Czy wiemy, że
Codzienne szkolne wybuchy…
Kaleczą serca skromnych milusińskich
Dla nich
Dzwonek na lekcję to kolejne zmaganie.
Na przerwę – czas osamotnienia, odrzucenia
Istotki kulą się w siebie, rolują powierzchnię płuc
Do granic wytrzymałości
W szkolnej lawinie uczuć
Pędzą raz w przodzie, raz w tyle
Ale zawsze w dół.

The poems were written by me in 2004

mk.poet

W mojej poezji dotykam wszystkiego, co fizycznie istnieje. Emanuje energią i rodzi nowe albo jest niezmienne od milionów lat. Czytelniku, nazywaj to: wszechświatem, kosmosem, naturą, światem. Debiut: radiowy 1981; internetowy w roku 2004; książkowy (PDF): 2013. Odwiedź znane rejony w czasie i przestrzeni. Podsumuję kolokwialnie: bądź sobą!

www.malgorzatakoper.pl | Nazywam się Małgorzata Koper. Urodziłam się 28 lipca 1962 roku w Wieluniu. Wiersze piszę od liceum. W roku 1981 mój wiersz został nadany w Polskim Radiu w audycji ‚Lato z radiem’. W roku 2004 zostałam nagrodzona główną nagrodą w ogólnopolskim konkursie na hasło reklamowe produktu Palmolive. Od marca do czerwca 2005 publikowałam online w serwisie poetyckim. Od roku 2011 do 2019 moja poezja była obecna na Google Plus. Online ukazał się mój pierwszy tomik wierszeWiersze, którego treść od 2012 roku sukcesywnie publikowałam używając narzędzia Microsoft -PP, by ostatecznie w roku 2013 utworzyć wersję PDF. Nieustannie prezentuję moją twórczość na następujących portalach społecznościowych: Facebook, Twitter, LinkedIn, WordPress, NK. W roku 2018 wiersze zebrałam w tomik Niekompletny szablon.

Nie wykluczam podania mojej twórczości w innej formie. Zapraszam Was na moje profile oraz zachęcam do prywatnego pobierania i wydruku w wersji papierowej.

Kontakt wyłącznie w celu nawiązania współpracy.

Welcome to @mk.poezja on the Facebook , I am the woman poet who lives in Wieluń Town ( here I was born 1962), Lodz District, Poland. Childhood / Youth memories – in the 60s,70s, 80s – in Chotów village. I belong to the Zwierz family, this name is my maiden name.
I became a mother in 1984 . I have two sons and three daughters and grandson Calvin. I am the modern who likes Music / Photography / Wildlife / Painting. For business: farming, writing, accounting, dressmaking.

My poem Come… issued on PR S.A. ,,Summer with Radioʼʼin 1981. In the last decade I am interested in poetry social profiles. Do you like poetry? I have translated my verses from Polish into English. For example: England Has a President; Honesty or Stars… Have fun with my verses!

Cztery Prawdy

Deszcz pada
Mieć swój kąt – zadowolona wypowiedziała życzenie na kolejne urodziny i umościła swój tyłek na wygodnym siedzisku krzesła stojącego przy biurku. W tym samym czasie, na zewnątrz, pada deszcz. Tak, po prostu jednostajnie, ciągle; z dodatkowymi efektami w postaci: ciemności, siorbania, plumkania, stukania i zapachu wilgoci.


Prawie cała Przyroda – bez własnego kąta – zdana jest na jego jestestwo.


Liście drzew nie szeleszczą; kierunku też nie zmieniają – wiszą wpatrzone w grunt z którego wyrasta ich ,,chlebodawca“. Niektóre z nich, które już spadły, zapadają się głębiej i bardziej w ziemię, i procesy gnilne. Ptak nie przysiadł na najbliższym słupie oświetleniowym. Osiedlowa latarnia ograniczonym snopem oświetla chodnik – łatwo można ją pomylić ze zwykłą latarką (taką, której użyjesz, by odnaleźć zgubioną rzecz, która, przed chwilą, wyślizgnęła się z wilgotnej dłoni).

Noc mija
Minęła noc. Na pochyłej stronie placu kolor zielony wyparły brunatne zacieki lawiną opadających liści.

(Nie zaglądając do pogodowych prognoz) gołym okiem widać, że siła wiatru zwiększyła się. Niedotknięte, bordowoczerwone liście jarzębin – w dolnym szpalerze drzew wzniesionej strony placu – wskazują na wiatr umiarkowany o prędkości czterech stopni według Beauforta. Drzewo oświetlone nierównomiernie, w narożniku miejsca, epatuje łysą koroną po stronie zacienionej a druga połowa, ta pieszczona blaskiem słońca, faluje bujną, żółtą czupryną. Dziko wydeptane ścieżki, pokryte szaroziemistym miałem, odpoczywają. Większość z nich łączy obrzeża, nieliczne, na których słońce położyło promień, znikają nagle, ogłaszając zaskoczonym piechurom: koniec jasnej trasy, dalsza kontynuacja po trakcie w ciemniejszych barwach! Są i te, z betonowych kwadratów, bezczelnie lamowane kępkami trawiastych tubylców. Z perspektywy przedsięwzięcia budowlanego rozrzucenie płyt gwarantuje im długowieczność, jednomyślność rozmiaru wymusza na spacerujących skróconą używalność na rzecz tych z nieładem struktur i kształtów.

Dni mijają
Po trzech dniach plac okalają drzewa o bezlistnych i żółtych koronach. Czekając na kolejne wariacje w swoich czuprynach kreują nowy wygląd dachu nad systemem korzeni. Obecnie, w gęstej i zielonej, przyziemnej trawie zalega brunatno-żółta mieszanina opadłych liści. Jesień, która gości długo, ‘odebrała chleb’ pracownikom utrzymujących porządek terenów zieleni. Opad liści odbywa się sukcesywnie. Podobnie jest z ich biodegradacją, która następuje stopniowo – nie wymusza użycia odkurzaczy do usuwania roślinnych resztek. 

Słońce świeci
Dziś już nie pada. Słońce sprawiło, że każdy przedmiot mogę zobaczyć w wyostrzonych kształtach i jaskrawych barwach. Cień jeśli jest to ściśnięty, i małym wycinkiem nie zamazuje wyglądu rzeczy na biurku, a na każdej można wypatrzeć małe słońce wyglądające jak paląca się żarówka (widziana z dołu). Tak samo łatwo rozdzielić rodzaje kłaczków, niteczek, cząsteczek jak ich barwy – na powierzchniach i wokół. Fala jasności nie wystarcza, aby wypatrzeć roztocze. Mieszanka kurzu leży martwa na miejscach przydzielonych przez ruchy powietrza w pokoju. Moje jedno dmuchnięcie powoduje, że przelatuje na inną pozycję, i jednocześnie uświadamia mi, że mam coś do powiedzenia, przynajmniej, w tej materii – chociaż nie tylko, bo również, i to że zaniedbałam  czynności konieczne do utrzymania porządku. Wiadomo w walce z kurzem trudno nie zostać zdemaskowanym przez słońce. Mam świadomość, jednej z wielu, walk z wiatrakami. Niemożliwe jest uzyskanie idealnej powierzchni przez dłuższy czas, jeśli nie ulegnę manii czystości. 

Adres do korespondencji: Malgorzata Koper, ul. Osiedle Stare Sady 15 m. 10, 98-300 Wieluń, tel.:782804280, e-mail: malgorza.koper@gmail.com


Noc mija

Minęła noc. Na pochyłej stronie placu kolor zielony wyparły brunatne zacieki lawiną opadających liści. (Nie zaglądając do pogodowych prognoz) gołym okiem widać, że siła wiatru zwiększyła się. Niedotknięte, bordowoczerwone liście jarzębin – w dolnym szpalerze drzew wzniesionej strony placu – wskazują na wiatr umiarkowany o prędkości czterech stopni według Beauforta. Drzewo oświetlone nierównomiernie, w narożniku miejsca, epatuje łysą koroną po stronie zacienionej a druga połowa, ta pieszczona blaskiem słońca, faluje bujną, żółtą czupryną. Dziko wydeptane ścieżki, pokryte szaroziemistym miałem, odpoczywają. Większość z nich łączy obrzeża, nieliczne, na których słońce położyło promień, znikają nagle, ogłaszając zaskoczonym piechurom: koniec jasnej trasy, dalsza kontynuacja po trakcie w ciemniejszych barwach! Są i te, z betonowych kwadratów, bezczelnie lamowane kępkami trawiastych tubylców. Z perspektywy przedsięwzięcia budowlanego rozrzucenie płyt gwarantuje im długowieczność, jednomyślność rozmiaru wymusza na spacerujących skróconą używalność na rzecz tych z nieładem struktur i kształtów.

Deszcz pada

Cztery Prawdy

  • Deszcz pada
  • Noc mija
  • Dni mijają
  • Słońce świeci

Mieć swój kąt – zadowolona wypowiedziała życzenie na kolejne urodziny i umościła swój tyłek na wygodnym siedzisku krzesła stojącego przy biurku. W tym samym czasie, na zewnątrz, pada deszcz. Tak, po prostu jednostajnie, ciągle; z dodatkowymi efektami w postaci: ciemności, siorbania, plumkania, stukania i zapachu wilgoci.

Prawie cała Przyroda – bez własnego kąta – zdana jest na jego jestestwo.

Liście drzew nie szeleszczą; kierunku też nie zmieniają – wiszą wpatrzone w grunt, z którego wyrasta ich chlebodawca. Niektóre z nich, które już spadły, zapadają się głębiej i bardziej w ziemię, i procesy gnilne. Ptak nie przysiadł na najbliższym słupie oświetleniowym. Osiedlowa latarnia ograniczonym snopem oświetla chodnik – łatwo można ją pomylić ze zwykłą latarką (taką, której użyjesz, by odnaleźć zgubioną rzecz, która, przed chwilą, wyślizgnęła się z wilgotnej dłoni).

Dziękuję Czytelniku, że zjawiłeś się na moim blogu, informuję Cię, o tym że druga z kolei zajawka literacka wkrótce.

Klask

Then give to the world the best you have.

And the best will come back to you

Madeline BRIDGES, AUTHOR

Klask

Gentle breeze sets swinging
Piano evenly
Weak it curved a bit
Right tinly on the left

The gust jerked surprised it
Blowing stronger
He deprived two petals
Mangled the leaves

Hurricane of kindred pressure
Strengthened a malicious side
He removed the base he undressed
He wears it the doubts

The storm destroyed
Not one
But poem of beauty
The stumps of stems jut
Remainders give birth

Toxic humane crushed
She broke. She strengthened
White waltz
I am. Flowers
More beautifully more luxuriantly



Ms Koper’s CV

The Polish author who lives in Wieluń County (here I was born 1962), Lodz voivodeship, Poland. Childhood / youth memories – in the 60s,70s, 80s – in Chotów village. I belong to the Zwierz Family, this name is my maiden name. My Mother Stanislawa Szczukiecka and Father Roman Zwierz come from the small village Chotow, here live my brothers and sister now. I became a mother in 1984. The mother of 5 and grandma of Calvin and Wojciech. I live in Wielun with my children. The Mother of my Mother comes from a line of Kowalska. The Mother of my Grandmother comes from a line of Straszak.

Studied  I LO Wieluń 1977-1981,  and two courses of highschool/college ZDZ 1996 and „Alfa” Kancelaria Podatkowa Biuro Rachunkowe Magdalena Borkowska in Lodz 2011.
I like wearing clothes  Made by Me . Once worked as an accountant 1981-1990 at GS ‚SCH’ 65 Wojska Polskiego Road in Wielun. Experience 2006-2020 within Rugby, Clifton-upon-Dunsmore, Kenilworth, Coventry in the UK.

To Me: Mobile: +48782804280; Gmail: malgorza.koper@gmail.com. Thank You!

%d blogerów lubi to: